Nikt jeszcze nie wie, jak sztuczna inteligencja przebuduje gospodarkę. Zespół ekonomistów Anthropic zbudował model, który to liczy, i opisał trzy możliwe przyszłości do 2030 roku. Poniżej ten sam raport, punkt po punkcie, ale przepisany o wykonawcach, firmach remontowych i ich biurach. Czy będziesz miał więcej ludzi, czy mniej. Co się zmieni na budowie. Co się zmieni przy komputerze.
Anthropic to firma, która robi jedną z tych sztucznych inteligencji, i ma osobny zespół ekonomistów, którzy badają, co ona robi z pracą i pieniędzmi. We wrześniu 2026 opublikowali model i raport techniczny „Economic Scenarios for Transformative AI”. Nie mówią w nim „będzie tak”. Mówią: jeśli AI będzie umiała tyle i firmy zaczną jej używać w takim tempie, to gospodarka w 2030 roku będzie wyglądała tak. I liczą to dla trzech różnych założeń.
Wniosek ogólny jest krótki. W scenariuszach od „nic wielkiego” do „gospodarka rośnie dwa razy szybciej niż zwykle” bezrobocie zostaje w granicach tego, co znamy z historii, a płace stoją w miejscu albo rosną, zależnie od branży. Dopiero w scenariuszu, w którym wzrost jest szybszy niż cokolwiek w historii gospodarki, ludzie pracujący przy biurku tracą na płacach i na pracy. Społeczeństwo jest wtedy dużo bogatsze, więc problemem nie jest wzrost, tylko to, czy każdy ma z niego coś.
Dla wykonawcy ten raport jest ciekawy z jednego powodu: w żadnym z trzech scenariuszy robota fizyczna nie tanieje ani nie znika. Przeciwnie. A biuro, czyli ta część firmy, którą większość właścicieli robi sama po godzinach albo na przemian z budową, tanieje w każdym.
Uczciwie od razu, dwie rzeczy. Po pierwsze, to model gospodarki amerykańskiej, nie polskiej. Liczby przenoszą się jako kierunek i rząd wielkości, nie jako prognoza dla Twojej firmy. Po drugie, model świadomie nie liczy robotów do pracy fizycznej. Cała przewaga budowlanki w tym raporcie opiera się na tym, że na razie nikt nie zbudował maszyny, która sama zrobi elewację, przełoży rurę w starym domu albo wykończy łazienkę. Autorzy piszą to wprost i ja też.
Wszystkie wykresy niżej mają liczby z raportu tam, gdzie raport je podaje. Tam, gdzie raport mówi tylko „rośnie” albo „spada”, wykres pokazuje kierunek i jest tak podpisany. Przykłady z budowy są moje.
Model nie pyta „czy zawód X zniknie”. Rozkłada każdą pracę na listę czynności, tak jak robi to baza zawodów amerykańskiego Departamentu Pracy, i przy każdej czynności osobno pyta: czy AI to w ogóle rusza? Czy tylko pomaga zrobić to szybciej? Czy robi to w całości sama? A może przy okazji powstaje czynność nowa, której wcześniej nie było?
W raporcie za przykład służy pielęgniarka. Robi obchód, pobiera krew, przyjmuje pacjentów, wpisuje wyniki do kart, zamawia zapasy na oddział. AI nie wykąpie pacjenta, ale wpisze wyniki i zamówi leki. Zróbmy dokładnie to samo, tylko z Twoim dniem.
Godziny są przykładowe. Część właścicieli robi biuro rano, część w weekend, część na przemian z budową. Rodzaj czynności się od tego nie zmienia.
W raporcie: „AI nie wykąpie pacjenta”. U Ciebie: AI nie zrobi obmiaru, nie położy płytek, nie przekona inwestora, że warto dopłacić do lepszej izolacji, nie pogodzi dwóch majstrów. Wszystko, co dzieje się na działce i twarzą w twarz, zostaje.
W raporcie: pielęgniarka z pomocą AI pisze zalecenia przy wypisie i planuje grafik zmiany. U Ciebie: wycena, oferta, zamówienie materiału, harmonogram. Robisz to nadal Ty, tylko zaczynasz od gotowego szkicu zamiast od pustej kartki. Dwie godziny stają się kwadransem.
W raporcie: wpisywanie wyników do karty, zamawianie zapasów na oddział. U Ciebie: pierwsza odpowiedź na zapytanie, umawianie spotkań, faktury, przypomnienia o płatności, rozliczanie godzin. To czynności, które robisz tak samo za każdym razem, więc nie trzeba przy nich człowieka.
W raporcie: pielęgniarka sprawdza, czy AI dobrze przyjęła pacjentów, i przegląda plan opieki, który zaproponowała. U Ciebie: sprawdzanie wyceny policzonej przez system, utrzymanie cennika, pilnowanie, żeby automat nie odpisał inwestorowi głupoty.
Wynik: Twoja praca się zmienia, a nie znika. W raporcie pielęgniarka, która włączyła AI do swojej pracy, ogarnia więcej pacjentów i ma więcej czasu na rozmowę z nimi. U wykonawcy wygląda to tak: więcej obmiarów w tygodniu, więcej czasu na budowie, ta sama liczba wycen zrobiona w ułamku czasu. Wydajność rośnie, choć nie dlatego, że pracujesz więcej.
A teraz najważniejsze zdanie z tej części raportu: każde z tych zadań dzieje się tysiące razy dziennie w całym kraju. Każda firma remontowa odpisuje dziś na zapytania, każda wystawia faktury, każda liczy wyceny. Im więcej firm włącza w to AI, tym większa część tych milionów powtórzeń robi się szybciej albo sama. Tak z drobnych zadań wielu właścicieli składa się wynik całej gospodarki.
Załóżmy, że pracujesz 50 godzin w tygodniu przez 50 tygodni. Połowa to budowy, obmiary i ludzie, czyli 1250 godzin, których AI nie rusza. Druga połowa to biuro, też 1250 godzin. Każdy kwadrat niżej to jedna godzina biura w roku. Trzy mozaiki to ta sama firma w trzech scenariuszach raportu.
Proporcje dla scenariusza znaczącego i skrajnego idą z opisu raportu („połowa pracy biurowej”, „prawie cała”). Dla skromnego raport nie podaje liczby; 15% to moje założenie. Kolejność kwadratów jest losowa, proporcje nie.
Możliwych przyszłości jest wiele. Raport wybiera trzy, bo każda oznacza inny rodzaj zmiany. Przy każdej dopisałem, jak wygląda w niej firma wykonawcza: ile ma pracy, ilu ludzi i co robi jej biuro.
AI wpływa na gospodarkę mniej więcej tak, jak kiedyś internet. Zyski są prawdziwe, ale mieszczą się w tym, co znamy z poprzednich technologii, i przychodzą powoli. W danych o całej gospodarce trudno je nawet zobaczyć. Bezrobocie jak dziś, płace płasko albo lekko w górę.
AI umie do 2030 roku połowę całej pracy biurowej, większość z tego samodzielnie, ale firmy nie używają jej wszędzie, gdzie by mogły. Gospodarka rośnie dwa razy szybciej niż zwykle. Ludzie pracujący przy biurku nie dostają podwyżek, wszyscy pozostali tak. Bezrobocie rośnie do około 5%.
AI jest lepsza od ludzi w zdecydowanej większości pracy biurowej, robi ją prawie całą sama i nie tworzy dla ludzi prawie żadnych nowych zadań biurowych. Wymagałoby to systemów, które same się ulepszają, i bardzo szybkiego wdrażania. Wzrost dochodzi do 15% rocznie, gospodarka podwaja się mniej więcej co 5 lat. Społeczeństwo jest bogatsze niż kiedykolwiek, ale bezrobocie rośnie ponad poziomy z recesji, a płace w biurach spadają o ponad 10%.
W sierpniu 2026 autorzy zapytali ponad dziesięć tysięcy Amerykanów, ile ich zdaniem AI umie dziś, ile będzie umiała, jak szybko firmy jej użyją i jak długo trwa znalezienie nowej pracy po zmianie zawodu. Odpowiedzi typowej osoby, wstawione do modelu, dają wynik blisko scenariusza znaczącego.
Wykres niżej to trzy krzywe z pierwszej strony, tylko w spokojniejszej wersji. W skromnym scenariuszu gospodarka USA jest w 2030 roku o 1,6% większa, niż byłaby bez AI. W znaczącym o 8,3%. W skrajnym o 32,4%. Różnica bierze się z tego, ile zadań AI przyspiesza, ile przejmuje w całości i jak szybko firmy zaczynają jej używać.
Większa gospodarka to więcej pieniędzy na inwestycje: hale, drogi, biurowce, instalacje, modernizacje. Raport mówi wprost, którędy to trafia do budowlanki: gdy projekty i pozwolenia robią się szybciej, więcej budów dochodzi do skutku. Wąskim gardłem przestaje być projektant i urząd, a staje się nim ekipa, która to postawi.
Ale sam wzrost gospodarki nic Ci nie mówi o tym, ile z tego trafi do Twojej kieszeni ani ilu ludzi będziesz musiał znaleźć. O tym są trzy następne wnioski.
Na rynku pracy zawsze jest ruch: ktoś traci pracę, ktoś znajduje nową. W normalnych czasach to bolesne dla pojedynczego człowieka, ale dla gospodarki działa. W scenariuszu znaczącym i skrajnym ludzie z biur zaczynają jednak masowo tracić zajęcie na rzecz AI. Raport podaje przykład wprost: programista i pracownik infolinii mogą musieć przejść do zawodu elektryka albo pielęgniarki, bo tam AI dociera najmniej.
Tylko że zmiana zawodu jest trudna. Nie każdy chce, trzeba się nauczyć nowych rzeczy, a nawet z umiejętnościami nie od razu jest praca. Im więcej ludzi musi w danym scenariuszu przejść z biura do robót, tym więcej jest w danej chwili między jedną pracą a drugą. W skrajnym scenariuszu ten stan potrafi trwać długo.
Więcej pracy i więcej chętnych, ale nie od razu i nie takich, jakich chcesz. To jest cała odpowiedź, a niżej po jednym zdaniu na scenariusz.
Jak dziś. Ekipy te same, fachowca szuka się tak samo długo, z biur nikt do Ciebie nie przychodzi.
Więcej robót niż rąk. Zaczynają zgłaszać się ludzie po zwolnieniach z biur, ale bez fachu. Trzeba ich uczyć, a to kosztuje majstra kilka miesięcy uwagi.
Dużo chętnych do przyuczenia, mało gotowych fachowców. Firma z własnym sposobem wdrażania nowych ludzi zyskuje najbardziej. Zawód majstra, który uczy, wraca do łask.
Co się zmienia w biurach firm budowlanych. W raporcie „pracownik biurowy” to także ludzie, których zatrudniają większe firmy wykonawcze: kosztorysant, asystentka, osoba od faktur, kierownik projektu, który głównie pisze maile i harmonogramy. Ich zadania są w scenariuszu znaczącym w połowie do przejęcia, w skrajnym prawie w całości. Firma z jedną osobą w biurze nie zwalnia jej, tylko przestaje potrzebować drugiej, gdy rośnie. Firma, w której biuro robi właściciel, dostaje z powrotem swoje godziny.
Ludzie nie przechodzą do nowych zawodów od razu, więc przez jakiś czas jest za dużo chętnych do pracy biurowej i za mało do fizycznej. Gdy popyt na pracę biurową spada, spadają jej płace. A gdy AI podnosi wydajność w biurach, rośnie popyt na robotę fizyczną, która z tej wydajności korzysta.
To jedyne miejsce w całym raporcie, gdzie pada słowo „budownictwo”, więc cytuję dosłownie: „Szybsze projektowanie i uzyskiwanie pozwoleń dla infrastruktury może zwiększyć liczbę projektów budowlanych, a to podnosi popyt na pracowników budowlanych i ich płace.” W scenariuszu znaczącym płace w biurach stoją w miejscu. W skrajnym spadają o ponad 10% do 2030 roku.
Twój największy koszt, czyli chłopaki w ekipach, będzie rósł w każdym scenariuszu poza skromnym. Ale rosnąć będzie też cena, którą możesz wziąć za robotę, bo popyt idzie w górę razem ze stawkami. Wygrywa ten, kto wie, ile naprawdę kosztuje go godzina pracownika i jaki narzut to udźwignie. Kto liczy z głowy, przegapi moment, w którym koszt urósł szybciej niż jego ceny.
Druga strona tego samego wniosku dotyczy klientów. Kto remontuje i buduje domy? W dużej części ludzie z biur: informatyk, księgowa, prawnik, handlowiec. W scenariuszu skromnym i znaczącym nic im się nie dzieje. W skrajnym to właśnie oni tracą. Wtedy pieniądze na budowy przesuwają się od klientów prywatnych do firm i inwestycji publicznych. Warto wiedzieć, ile Twoich zleceń pochodzi od jednego typu klienta.
Dziś z każdej złotówki wytworzonej w gospodarce około 60 groszy dostają ludzie za pracę, a 40 groszy właściciele kapitału: maszyn, firm, budynków, programów. Gdy AI przejmuje więcej zadań, kapitał staje się przydatny do większej liczby rzeczy, jest na niego większy popyt i rośnie jego cena. Więcej z każdej złotówki płynie wtedy do tych, którzy coś posiadają. Może się to dziać nawet wtedy, gdy płace wszystkich rosną.
Raport pokazuje, że udział ludzi w złotówce wyraźnie spada w scenariuszu znaczącym i skrajnym. W skrajnym łączne dochody z pracy prawie się nie zmieniają, mimo że gospodarka jest o jedną trzecią większa. Autorzy piszą, że w tym scenariuszu głównym wyzwaniem nie jest wzrost, tylko to, żeby korzyści były dzielone szeroko, a koszty nie spadały na jednych.
W firmie budowlanej „kapitał” to nie tylko koparka. To ekipy, które pracują bez Ciebie, sprzęt, cennik, sposób odbierania zapytań, opisany proces wyceny, marka w mieście. Fachowiec, który sam dłubie, sprzedaje własne godziny i stoi po stronie „praca”. Właściciel, który ma firmę działającą także wtedy, gdy go nie ma, stoi po stronie „kapitał”. Raport mówi, że odległość między tymi dwoma miejscami będzie rosła.
To nie jest wezwanie do kupowania maszyn. To pytanie, czy Twoja firma jest firmą, czy dobrze płatną robotą właściciela. W skromnym scenariuszu różnica jest mała. W znaczącym już nie.
Mozaiki wyżej zakładają 25 godzin biura w tygodniu. Tu wpisz swoje. Trzy przyciski to założenia trzech scenariuszy dla pracy biurowej, ale suwak jest Twój: liczy się nie to, ile AI umie, tylko ile z tego naprawdę wdrożysz u siebie. Raport podkreśla, że nawet w scenariuszu znaczącym większość firm nie używa AI wszędzie, gdzie by mogła.
To 625 godzin rocznie, czyli około 78 dni roboczych.
To od jednego do dwóch i pół dnia pracy w tygodniu. Pytanie przestaje brzmieć „czy mam czas”, a zaczyna „co z tym czasem zrobię”: więcej robót, wyższa jakość, czy po prostu wolne wieczory i weekendy.
Autorzy sami wypisują, czego nie policzyli, i warto to znać, zanim ktoś zacznie cytować te liczby na spotkaniach. Jak każdy model gospodarki, ten wybiera kilka sił i pomija wiele innych.
Raport recenzowali ekonomiści spoza firmy, między innymi Daron Acemoglu, David Autor, Pete Klenow i Pascual Restrepo. Nie proszono ich o poparcie wniosków. Model nie śledzi też losów pojedynczych pracowników, więc koszty zmiany zawodu pokazuje bardzo z grubsza.
Nie wiesz, który scenariusz się spełni. Ja też nie. Ale są ruchy, które opłacają się przy każdym z trzech, bo działają na to samo: Twoja robota fizyczna zyskuje na wartości, a biuro tanieje.
Pracownik za 30 zł na rękę kosztuje Cię około 50 zł. Jeśli stawki chłopaków mają rosnąć, musisz wiedzieć, od jakiej liczby startujesz, i mieć narzut, który to udźwignie. To jest wniosek trzeci w praktyce.
Co jest „bez zmian”, co „szybciej z pomocą AI”, co „samo”. Zacznij od tego, co robi się samo: odpisywanie na zapytania, faktury, przypomnienia o płatnościach. Najmniej ryzyka, najszybciej oddaje godziny.
Cennik składników, opisany proces wyceny, sposób wdrażania nowego pracownika, marka w mieście. To jest „kapitał” z wniosku czwartego w wersji dla firmy budowlanej. Bez tego jesteś najdroższą godziną we własnej firmie.
Raz w tygodniu, przy sobotniej kawie, jeden temat dla właściciela firmy budowlanej: ceny, wyceny, ludzie, klienci. Bez sprzedawania i bez zalewania skrzynki. Zostaw adres, jeśli chcesz następny.
Wypiszesz się jednym kliknięciem w każdym mailu. Adres trafia tylko do listy Budowalki.